Dlaczego Biesiada?

W 2012 roku miałam przyjemność organizować i koordynować  ”Warsztaty tradycyjnych pieśni ludowych Krakowiaków Zachodnich”, realizowane przez fundację Kobieta w Regionie, w ramach projektu „Szkoła Mistrzów Tradycji”, a współfinansowane przez Instytut Muzyki i Tańca w Warszawie.

W warsztatach, prowadzonych przez trzy śpiewaczki, przedstawicielki starszego pokolenia z Gminy Krzeszowice, wzięło udział około 40 osób z całej Polski, w tym dzieci, młodzież
i dorośli. Realizacja warsztatów oraz okazjonalne występy grupy warsztatowej wskazały
na możliwość, a nawet konieczność dokumentacji i wydania repertuaru odchodzących
w zapomnienie pieśni krakowskich, o charakterze tradycyjnym, ale i lekkiej formule, idealnie nadających się do wspólnego śpiewania.

Od tamtej pory zaczęłam myśleć o wydaniu płyty, śpiewnika oraz organizacji spotkań śpiewaczych, o charakterze umownie i trochę przewrotnie nazywanych biesiadnymi.
Moim podstawowym założeniem jest popularyzacja mniej znanych pieśni krakowskich jako repertuaru śpiewaczego dla różnorodnego odbiorcy, mogącego zająć miejsce utworów typu „Szła dzieweczka do laseczka” czy „Hej sokoły”, powszechnie śpiewanych przez Polaków, np. w czasie festynów czy uroczystości rodzinnych.

Z drugiej strony środowiska folkowe, młodzi ludzie skupieni wokół różnych folkowych inicjatyw czy nieformalnych grup śpiewaczych szczególnie koncentrują się na odtwarzaniu i interpretowaniu wielogłosowych pieśni wschodnich, od lubelskich po białoruskie.

Obserwując moje, krakowskie tradycje ludowe i polski świat folku odniosłam wrażenie,
że pieśni i folklor krakowski, mniej złożony (?) i brzmiący mniej archaicznie od pieśni ukraińskich czy muzyki węgierskiej, słowackiej i nadzwyczaj popularnej u nas muzyki
z centralnej Polski, głównie Mazowsza, traktowany jest po macoszemu i postrzegany jako mniej ciekawy.
Tymczasem, kiedy poświęciłam sporo czasu, by posłuchać lokalnych nagrań, spotkać się ze śpiewaczkami z regionu, odkryłam dla siebie, a mam nadzieję, że i dla innych, świat prostych krakowskich pieśni, często z pogranicza pieśni powszechnych i plebejskich, ale mocno osadzonych w tradycji i mogących z powodzeniem zastąpić nieśmiertelne „Sokoły”.

Oto moje zamierzenie, by na festynach, imprezach rodzinnych, dożynkach zaczęto śpiewać „Hej popod las” czy „Szła dziewczyna koło młyna’ zamiast „Hej bystro woda”
i „Idzie dysc”, popularnych w każdym polskim zakątku….

Wszystkie moje działania, w tym dokumentacja pieśni krakowskich, w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ma przybliżać mnie do realizacji „Biesiady Krakowskiej”.

Monika Dudek